Po czasowej przerwie w kontakcie z pacjentem drogą dotyku bezpośredniego i w mechanizmie osłuchiwania w procesie dążenia do diagnozy powróciłem na gabinety ;)
Powróciłem też do regularnego spożywania alkoholu pod postacią whisky i kokakoli.
Zacząłem też łykać na noc 2 mg ketotifenu. Śpi się zajedwabiście. Polecam.
Wykonując zwrot wstecz o pacjentach. Bo może jakieś zainteresowanie w tłumie jest.
1. 15 letni pies, samiec z chroniczną niewydolnością nerek, niedokrwistością nieregeneratywną i "czymś w sercu" odesłany do mnie na konsultację. No to robim co trzeba. I znajduję wysięk opłucnowy. A serce zdrowe. Do tego mocznicowe zapalenie jamy ustnej. Oglądam wyniki badań krwi. Nic nadzwyczajnego. Wychodzi na to, że mocznicowe zapalenie opłucnej. No to punkcja. Nawet dał się bez większych problemów. Namawiam właściciela na EPO.
2. Kot z astmą. Fajnie. Dostał steryd i betamimetyk w formie wiatru dopaszczowego.
3. Bokser z początkami DCM i sraczką. Niewiadomego pochodzenia. Zajebiście grube i bolesne jelita. Pewnie coś immunologicznego. Póki co do dalszej diagnostyki.
4. Kot z podejrzeniem chłoniaka nerek.
5. Pies z nowotworem jądra hormonalnie czynnym. Piękny zespół feminizacji.
6. Szczeniak z parwo. Obstawiam że się przekręci.
7. Standard kardiologiczny czyli DCM'y i endokardiozy. Już mi się to znudziło.
Poza tym to tak: sprawa mojego doktoratu na dzień dzisiejszy poszła się pierdolić z przyczyn złożonych. Trochę mnie to wkurwia. Trochę nawet bardzo.
Nie chce mi się pisać nic więcej.
Adios amigos.
skomentuj (2)